czwartek, 27 sierpniaWiadomości, które mają znaczenie
Shadow

Spór o niebieską kładkę na Zarabiu. Czy to próba zatrzymania projektu „Zarabie 2.0”?

 

Czy w sporze o charakterystyczną niebieską kładkę na Zarabiu rzeczywiście chodzi wyłącznie o zachowanie obecnej przeprawy?

A może kładka stała się wygodnym „symbolem” politycznej walki z burmistrzem, bez względu na to, jakie rozwiązania proponuje mieszkańcom, a jej rzeczywistym celem jest zablokowanie większego planu zmian na Zarabiu? Warto o to zapytać, zwłaszcza że część dzisiejszych przeciwników inwestycji wcześniej popierała działania prowadzące do jej przygotowania.

Dyskusja wokół planowanej budowy nowej kładki na Zarabiu staje się coraz bardziej emocjonalna. W przestrzeni publicznej pojawiają się hasła o „obronie starej kładki”, niszczeniu charakterystycznego elementu krajobrazu czy nawet budowie „kładki obok kładki”. Problem w tym, że takie przedstawianie sprawy upraszcza ją do granic możliwości i pomija najważniejszy fakt: nowa przeprawa nie jest samodzielną inwestycją, lecz elementem znacznie większej koncepcji rozwoju Zarabia. W ramach programu „Zarabie 2.0” w miejscu obecnej wiszącej kładki ma powstać nowa, nowoczesna, funkcjonalna i przede wszystkim bezpieczna przeprawa pieszo-rowerowa. Założenia tej inwestycji były przedstawiane publicznie już w 2024 roku. Trudno więc dzisiaj przekonywać mieszkańców, że nagle pojawił się jakiś nieznany wcześniej pomysł.

Nowa kładka ma służyć wszystkim – rodzinom z dziećmi, rodzicom prowadzącym wózki, seniorom, rowerzystom oraz osobom z niepełnosprawnościami. Ma być przeprawą odpowiadającą współczesnym standardom dostępności i bezpieczeństwa.

I właśnie o tym w tej dyskusji mówi się zdecydowanie za mało.

Można oczywiście mieć sentyment do starej kładki. Dla wielu mieszkańców jest ona częścią historii Zarabia i wiążą się z nią wspomnienia. Sentyment nie może jednak zastępować odpowiedzi na pytanie, czy infrastruktura publiczna spełnia dzisiejsze wymagania i potrzeby mieszkańców.

Najważniejsze jest jednak coś jeszcze. Budowa nowej przeprawy ma być częścią szerszej modernizacji infrastruktury pieszej i rowerowej Zarabia. Projekt ma obejmować również rozwiązania poprawiające komunikację i bezpieczeństwo, w tym możliwości sprawniejszej ewakuacji podczas dużych wydarzeń i imprez masowych, na co burmistrz wraz ze swoimi urzędnikami pozyskali już ponad 11 mln złotych z funduszy europejskich, a o czym oponenci próbują zapomnieć i co marginalizują.

I tutaj zaczyna się polityczny paradoks.

Jeszcze niedawno można było usłyszeć zarzuty, że Zarabie nie posiada infrastruktury wystarczającej do bezpiecznej organizacji dużych wydarzeń. Krytykowano niedostateczne rozwiązania komunikacyjne i wskazywano na potrzebę poprawy możliwości ewakuacji uczestników imprez.

Dzisiaj, kiedy gmina chce właśnie taką infrastrukturę tworzyć, pojawia się sprzeciw. A więc jak właściwie ma być?

Jeżeli infrastruktury brakuje – władze są krytykowane. Jeżeli infrastruktura ma powstać – inwestycja również jest krytykowana.

W takim układzie trudno oprzeć się wrażeniu, że problemem przestaje być sama kładka. Problemem dla niektórych staje się raczej to, że kolejna zapowiedziana inwestycja będzie realizowana, a burmistrz Miasta i Gminy Myślenice Jarosław Szlachetka po raz kolejny dotrzyma słowa danego mieszkańcom. Dlatego zamiast merytorycznej dyskusji pojawia się próba jej zdyskredytowania.

Wczoraj „za”, dzisiaj przeciw?

Szczególnie interesująco wygląda stanowisko radnej Ewy Wincenciak-Walas, która obecnie należy do osób krytycznie odnoszących się do planowanych zmian.

Warto więc przypomnieć, że 27 października 2025 roku radna głosowała za zabezpieczeniem środków na przygotowanie programu funkcjonalno-użytkowego dla tego rozwiązania. Nie sposób odnieść wrażenia, że to czysta hipokryzja.

Podobnie zresztą głosowała radna Magdalena Gorzelany-Dziadkowiec, która ostatnio także pozwoliła sobie na publiczne uszczypliwości co do budowy nowoczesnej kładki pieszo-rowerowej. Wtedy najwyraźniej nie dostrzegano zagrożenia wymagającego alarmowania mieszkańców. Dzisiaj narracja jest już zupełnie inna, a opinii publicznej próbuje się przedstawiać inwestycję jako projekt, który pojawił się niemal znikąd.

Naturalnie radny ma prawo zmienić zdanie. Ma również prawo krytykować burmistrza i każdą inwestycję realizowaną przez gminę. Jeżeli jednak stanowisko się zmienia, mieszkańcy mają prawo zapytać: Co konkretnie się zmieniło?

Czy naprawdę chodzi tylko o niebieską kładkę, czy też jest to kolejny pretekst do politycznych przepychanek i próba przykrycia poważniejszych problemów, które niczym miecz Damoklesa spadają od miesięcy na mieszkańców naszego regionu, jak chociażby budową S7, kryzys w służbie zdrowia i problemy myślenickiego szpitala, czy odsłony kolejnych afer z udziałem polityków związnych z obecnym rządem, jak chociażby ostatni skandal z wypowiedzią dyrektora Wód Polskich z PSL – Wojciecha Kozaka.

Bo jeżeli spojrzymy na planowaną inwestycję nie jako na pojedynczą kładkę, lecz jako część projektu „Zarabie 2.0”, okazuje się, że jego realizacja może oznaczać wykonanie kilku zapowiadanych wcześniej przedsięwzięć jednocześnie: poprawę infrastruktury pieszej i rowerowej, zwiększenie dostępności dla osób z ograniczoną mobilnością, poprawę bezpieczeństwa oraz stworzenie lepszych warunków do organizacji dużych wydarzeń.

A to oznaczałoby również realizację części obietnic składanych mieszkańcom przez burmistrza Jarosława Szlachetkę.

I być może właśnie dlatego zwykła – choć ważna – przeprawa przez Rabę urosła nagle do rangi jednego z najgorętszych lokalnych sporów politycznych. Bo politycznie znacznie łatwiej bronić „starej niebieskiej kładki” niż powiedzieć wprost: nie chcemy, aby obecne władze zrealizowały kolejny element swojego programu.

Nie oznacza to oczywiście, że głosy mieszkańców chcących zachować charakter starej kładki należy ignorować. Wręcz przeciwnie. Warto zastanowić się, czy pewne elementy obecnej konstrukcji można zachować, wykorzystać w nowej przestrzeni albo symbolicznie upamiętnić. Można zachować jej kolor, fragment konstrukcji, tablicę informacyjną czy stworzyć miejsce przypominające historię tej przeprawy.

To byłaby rozsądna rozmowa o pogodzeniu tradycji z rozwojem.

Czym innym jest jednak dyskusja o sposobie zachowania lokalnego dziedzictwa, a czym innym wykorzystywanie sentymentu mieszkańców jako argumentu przeciwko modernizacji infrastruktury potrzebnej całemu Zarabiu.

Można zachować pamięć o starej kładce, a jednocześnie zbudować przeprawę bezpieczną, dostępną i odpowiadającą potrzebom miasta na kolejne dziesięciolecia.

Dlatego zamiast kolejnej politycznej wojny warto odpowiedzieć na jedno podstawowe pytanie:

Czy naprawdę walczymy dziś o uratowanie starej niebieskiej kładki, czy może kładka stała się tylko pretekstem do tego, aby zatrzymać znacznie większy projekt pod nazwą „Zarabie 2.0”?

Bo jeśli chodzi o to drugie, mieszkańcy powinni o tym wiedzieć.

Dodaj komentarz

Nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka).
Regulamin Serwisu
AKCEPTUJĘ