
Ostatnie dni mogły być kluczowe dla dalszych losów Szpitala Powiatowego w Myślenicach. Najpierw burmistrz Miasta i Gminy Myślenice, Jarosław Szlachetka, zdecydował się na umorzenie podatku należnego gminie, co było wyraźnym sygnałem i realnym wsparciem dla placówki, a w dniu wczorajszym odbyła się Komisja Zdrowia w Starostwie Powiatowym, w której uczestniczyli radni i przedstawiciele zarządu powiatu, związki zawodowe szpitala, dyrektor Adam Styczeń i dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego Marcin Jędrychowski.
Od wielu tygodni szereg środowisk, polityków, mieszkańców, ale też pracowników szpitala jednoznacznie sprzeciwia się wcześniejszemu pomysłowi, aby wyremontowany Szpital w Myślenicach przekazać nieodpłatnie – wraz z całym majątkiem i nieruchomościami – Szpitalowi Uniwersyteckiemu w formie połączenia, fuzji lub darowizny (co nie zostało jednoznacznie określone). Wczorajsza Komisja Zdrowia była więc kolejnym etapem tego procesu, który zapoczątkował w nieoficjalnych rozmowach starosta Józef Tomal (Forum Ziemi Myślenickiej), a którego wynikiem był list skierowany przez dyrekcję Szpitala Uniwersyteckiego i propozycja fuzji.
Dzięki silnej presji mediów oraz zaangażowaniu mieszkańców – rozmowom toczącym się nie tylko na forach internetowych, ale przede wszystkim przy rodzinnych stołach – sprawa jest dzisiaj jedną z najważniejszych dla tego regionu, gdyż dotyczy właściwie wszystkich w powiecie.
Zarząd powiatu poinformował wczoraj, że sytuacja finansowa części oddziałów uległa poprawie. Wskazano również na zmiany zachodzące w szpitalu oraz realizację planu naprawczego, który ma być stopniowo wdrażany i przyczynić się do poprawy sytuacji. Udało się to poniekąd dzięki rozsądnemu stanowisku związków zawodowych, dyrekcji i pracowników szpitala, którzy wyszli naprzeciw trudnej sytuacji. Po dzisiejszym materiale opublikowanym przez starostwo trudno jednak jednoznacznie określić, jakie stanowisko przedstawiają władze powiatu. Zabrakło konkretnych pomysłów na rozwiązanie problemów finansowych szpitala, do których nie doszło przecież dzisiaj, lecz które są efektem wieloletniego lekceważenia sygnałów płynących głównie od radnych opozycyjnych, ale także audytorów zwracających uwagę na ryzyka.
W wypowiedzi zarządu brakuje również informacji o szczegółach rozmów z dyrekcją Szpitala Uniwersyteckiego. Z relacji uczestników komisji wynika, że dyrektor Jędrychowski przedstawiał plany rozwojowe Szpitala Uniwersyteckiego, a nie szpitala w Myślenicach. W trakcie spotkania miał stwierdzić jednoznacznie, że nikt – a szczególnie lokalni politycy – nie będą mieli nic do powiedzenia o sposobie zarządzania placówką, która ma stać się szpitalem specjalistycznym, przynoszącym przede wszystkim dochody Szpitalowi Uniwersyteckiemu. Oznaczałoby to, że część niedochodowych oddziałów musiałaby zniknąć z Myślenic.
Jędrychowski w zasadzie nie mówił o rozwoju myślenickiego szpitala, koncentrując się na rozwoju Szpitala Uniwersyteckiego, co jest znamienne w całej tej dyskusji. Warto zwrócić uwagę, że oddział ortopedii radzi sobie całkiem dobrze i rozwija się. W ostatnich tygodniach właśnie na ten oddział zakupiono robota za ponad 1 mln zł, o którym pisały wszystkie lokalne media, a którym nie dysponuje żaden inny szpital w okolicy.
Nie usłyszeliśmy też, co stanie się w przypadku likwidacji np. oddziału dziecięcego, ginekologiczno-położniczego, pediatrycznego czy neonatologii. Czy nasi mieszkańcy będą musieli dojeżdżać do Krakowa, Wadowic czy Limanowej?
Początkowe hasła o potencjalnym rozwoju myślenickiej placówki nijak mają się do realnych planów przedstawionych podczas Komisji Zdrowia przez dyrektora Szpitala Uniwersyteckiego, Marcina Jędrychowskiego, który stwierdził, że decyzja to wybór „między dżumą a cholerą”. Rzeczywiście, dziś mamy szpital powiatowy z ogromnym zadłużeniem lub perspektywę połączenia ze Szpitalem Uniwersyteckim w Krakowie, wiążącą się z przekazaniem całego majątku w formie darowizny i przejęciem zarządzania przez Kraków – bez jakichkolwiek gwarancji utrzymania zakresu świadczeń medycznych, dalszego funkcjonowania w dotychczasowej formie oraz planu na przyszłość.
Dyrektor Jędrychowski nie potwierdził, które oddziały pozostałyby po ewentualnym przejęciu, a które zostałyby zlikwidowane. Brakuje jakichkolwiek dokumentów gwarantujących dalsze funkcjonowanie poszczególnych oddziałów – pojawiają się jedynie ustne zapewnienia dotyczące interny, chirurgii oraz SOR-u. Nie przedstawiono żadnych danych ani analiz finansowych. Dyrektor wyraźnie pilnował interesu swojego szpitala.
Istotnym, choć smutnym faktem, który przytoczył dyrektor Jędrychowski – a z którym trudno się nie zgodzić – jest to, że duża część myślenickiego szpitala jest już „sprywatyzowana”. Działają tu bowiem prywatne praktyki na dzierżawionym od szpitala majątku, w szczególności te najbardziej dochodowe. Ta sytuacja miała też zapewne wpływ na dzisiejszy stan finansów szpitala w Myślenicach, którego obecne zadłużenie, sięgające około 60 milionów złotych, jest efektem wieloletniego, permanentnego narastania zobowiązań, ale też rozliczania należności z NFZ. Wynika ono między innymi z problemów z rozliczaniem świadczeń medycznych przez NFZ – co dotyka większości szpitali powiatowych w kraju, mimo zapewnień rządu i Ministerstwa Zdrowia o planowanych rozwiązaniach systemowych.
Przypomnijmy jednak, że problem długu nie jest problemem nowym. Do sytuacji mogło nie dojść, gdyby na wcześniejszych etapach narastania długu doszło do wsparcia ze strony powiatu – w tym wsparcia finansowego, które mogłoby zahamować mechanizm rolowania i narastania długu w odpowiednim momencie, ale też reakcji na sygnały o prywatyzowaniu szpitala i pojawiających się problemach. Nie teraz, gdy szpital jest na krawędzi przepaści, lecz wcześniej – gdy pojawiały się pierwsze sygnały ostrzegawcze.
Niestety, odpowiedzialność za ten stan ponosi zarząd powiatu, który w wczorajszym materiale nie miał odwagi tego przyznać. Jedno jest pewne – nie byłoby tych dylematów, gdyby z większą konsekwencją Zarząd Powiatu, tworzony przez polityków koalicji Wspólnie dla Powiatu i Forum Ziemi Myślenickiej, zajmował się szpitalem, do czego był zobowiązany, pełniąc bezpośredni nadzór nad jednostką. Dlatego to oni dzisiaj powinni wyjaśnić mieszkańcom, jak do tego doszło, a właściwie jak doprowadzili do sytuacji, że myślenicki szpital ma takie długi i kłopoty, bo to oni przez ostatnie kilka, a w przypadku starosty Józefa Tomala kilkanaście lat, kiedy rządzą powiatem.
Tekst/grafika: Redakcja
