sobota, 28 styczniaWiadomości, które mają znaczenie
Shadow

Wolność słowa, w oczach pani Ewy Wincenciak Walas.

Nie milkną komentarze, na temat zachowania pani Ewy Wincenciak Walas, po kolizji drogowej, w której brał udział pojazd będący jej własnością, kierowany przez… No właśnie, przez kogo, skoro nie był to pojazd autonomiczny, a dostępne zdjęcia na taki wskazują, to jednak ktoś musiał nim kierować, no chyba że spadł z księżyca? Jako właścicielka, zapewne pani Ewa wie komu przekazała swój pojazd i w jakich okolicznościach miało to miejsce. Według krążących w mediach informacji, pani Ewa zmieniła stanowisko, przyjmując opcję ataku na wolność słowa. Oświadczenie o skierowaniu do prokuratury wniosku o ściganie z art. 231 kodeksu karnego polegającego na udostępnieniu osobom nieuprawnionym informacji dotyczących postępowania prowadzonego przez Komendę Powiatową Policji w Myślenic, dodaje pikanterii całej sprawie.
Należy zadać pytanie, jak takie postępowanie, ma się do słów lidera PO Donalda Tuska wypowiedzianych 7 maja 2019 roku. „To w waszym, najbardziej istotnym interesie jest, aby bronić wolności słowa, wolności przekonań i swobody wypowiadania poglądów, nawet jeśli się z nimi nie zgadzacie”.

Czy wniosek do prokuratury, ma być próbą wpływania na dziennikarzy, aby się obawiali iż będą ścigani za wykonywanie swojej pracy? Pani Ewa, zapomniała chyba o podstawowym prawie do wolności słowa zagwarantowanym Art. 54. Konstytucji, w obronie której rzekomo występowała, a który brzmi: „Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.” Pani Ewa powinna też wiedzieć, że ochrona dziennikarskich źródeł informacji jest jednym z podstawowych warunków wolności prasy, (Artykuł 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka).

Nie dziwi więc fakt, dużego zainteresowania sprawą, zwłaszcza po publikacji informacji zawierającej informację Komendy Powiatowej Policji w Myślenicach, o pojawieniu się na miejscu zdarzenia mieszkanki Myślenic, w towarzystwie mężczyzny, którego przedstawiła jako kierowcę, który jednak po chwili przyznał się, że to nie on kierował pojazdem, a kobieta która przywiozła go na miejsce skłoniła go do tego, aby „podstawił się” za faktycznego kierowcę (Gazeta Myślenicka Nr 34/1278 ROK XXXII).

Rodzi się pytanie, dlaczego kierowca zbiegł z miejsca wypadku, organy ścigania muszą zweryfikować, czy kierowca w ten sposób nie chciał ukryć faktu prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości, lub pod wpływem środka odurzającego. Odpowiedzialność kierowcy w przypadku ucieczki z miejsca zdarzenia, reguluje m.in., art. 178 k.k. który w przypadku udowodnienia, przewiduje karę od 2 do 4 lat. Do tego dochodzi odpowiedzialność za nieudzielenie pomocy poszkodowanym (kara pozbawienia wolności do 3 lat). Oznacza to, że kierowca, który uciekł z miejsca wypadku, może iść do więzienia na minimum 2 do 15 lat. Informacje, o nakłanianiu przez panią Ewę do złożenia nieprawdziwych wyjaśnień i tworzenia w ten sposób fałszywych dowodów obciążających po to, by skierować przeciwko określonej osobie ściganie o przestępstwo, co traktowane powinno być jako popełnienie czynu zabronionego z art. 235 k.k., Ustalenie czy takie zdarzenie miało miejsce, jest teraz w rękach organów ścigania. Przewodnicząca lokalnych struktur Platformy Obywatelskiej, decydując się na karierę polityczną, powinna być świadoma, tego że stała się osobą publiczną, a mieszkańcy, jej wyborcy i polityczni adwersarze, mają prawo do informacji o jej postępowaniu i ewentualnej roli, jaką odegrała w dniu zdarzenia. Co najmniej „podejrzane” wydaje się więc jej zachowanie w ostatnich dniach.

Kamil G.
fot. Fot. JRG Myślenice

Nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka).
Regulamin Serwisu
AKCEPTUJĘ