wtorek, 25 czerwcaWiadomości, które mają znaczenie
Shadow

W naszej gminie brakuje rąk do pracy!!!

Pracownicy sezonowi w niemieckich gospodarstwach spotykają się z „systematycznym zaniżaniem wynagrodzeń oraz niejasnymi kalkulacjami stawek godzinowych i akordowych” Według badaczy, rozliczenia wynagrodzeń nie były dostępne dla wszystkich respondentów, a umowy o pracę nie były wydawane pracownikom. Czy warto wyjeżdżać w poszukiwaniu pracy za granicę, kiedy w naszym rejonie szukają rąk do pracy? Wiele gospodarstw sadowniczych, chociażby z rejonu Raciechowic, czy Wiśniowej szuka chętnych do pracy sezonowej.

W rozmowie z autorami raportu pracownik plantacji Spreewaldbauer Ricken, pochodzący z Gruzji, powiedział: „Nie jest dla mnie jasne, w jaki sposób obliczane jest wynagrodzenie”. Inny pracownik skarżył się, że „pracujemy od 10 do 12 godzin dziennie, ale płacone mamy tylko za 8″. Kilku pracowników również skarżyło się na stawiane im nierealistyczne cele wydajności pracy. Według jednego z ankietowanych pracowników, jeśli nie udało się im osiągnąć wymaganej ilości w ciągu jednego dnia, zostawali ukarani dniem wolnym, przez co nie zarabiali, ale nadal musieli płacić czynsz za kwaterę.Takie warunki nie są odosobnione i pracownicy regularnie narzekają na nieprawidłowe rejestrowanie godzin pracy. Pracownik potwierdził, że dziesięć godzin ciężkiej i monotonnej pracy fizycznej jest codziennością w niemieckim rolnictwie.

Pracownicy również zgłaszają negatywne opinie na temat warunków zakwaterowania. Na jednej z ankietowanych plantacji pracownicy byli obciążani opłatą w wysokości 40 euro za metr kwadratowy pokoju w baraku, który nie posiadał kuchni ani łazienki. W porównaniu do tego, średnia stawka czynszu za metr kwadratowy mieszkania w centrum Monachium wynosi 23 euro, w Berlinie-Charlottenburgu – 15 euro, a w Vetschau (miejsce, gdzie znajduje się opisywana plantacja Spreewaldbauer Ricken) zaledwie 6 euro za metr kwadratowy – informuje Oxfam.

Christian Moldovan, pracownik Spreewaldbauer Ricken w Brandenburgii, powiedział: „W mieszkaniu jest pleśń, woda jest zimna. Jest nas dwóch w jednym pokoju i nadal musimy płacić 12 euro za dzień. Nie tak wyobrażaliśmy sobie pracę w Niemczech”. Robotnicy są zakwaterowani w barakach, gdzie pokój przeznaczony jest dla dwóch osób. Brakuje dostępu do kuchni, więc muszą gotować w barakach lub na zewnątrz na przenośnych płytach grzejnych, które muszą ze sobą przynosić lub kupować na miejscu. Raport podkreśla również złe warunki higieniczne opisane przez pracowników sezonowych i sposób, w jaki są traktowani przez pracodawców w Niemczech.

Budynek-barak, który pełni funkcję łazienki, jest przeznaczony dla około 50 osób, a obok znajdują się mobilne toalety typu toi-toi. „Po powrocie z pracy chcemy wziąć prysznic, ale są długie kolejki, ponieważ miejsca jest zbyt mało. Woda zazwyczaj jest zimna” – podsumował Adrian, jeden z ankietowanych pracowników.

Raport zwraca uwagę na praktykę cięcia kosztów oraz na kwestię ubezpieczenia pracowników. Autorzy raportu wskazują, – pracownicy zbierają warzywa nawet po 12 godzin dziennie. Niemniej jednak, często nie mają oni pełnego ubezpieczenia zdrowotnego, niektórzy respondenci twierdzili, że nie są w ogóle ubezpieczeni i muszą samodzielnie ponosić koszty leczenia w Niemczech,nawet w przypadku wezwania karetki pogotowia, gdzie muszą zapłacić od 400 do 500 euro.

Eksperci podkreślają, że dużą odpowiedzialność za sytuację na rynku pracy sezonowej ponoszą największe niemieckie supermarkety, takie jak Aldi, Rewe, Edeka, Kaufland i Lidl. Te giganty, które dominują na niemieckim rynku detalicznym artykułami spożywczymi, wywierają presję na plantatorów szparagów i truskawek, aby dostarczali produkty rolnicze jak najtaniej.

 

Foto: redakcja

Nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka).
Regulamin Serwisu
AKCEPTUJĘ