piątek, 29 sierpniaWiadomości, które mają znaczenie
Shadow

Przyszłość willi Krzyszkowskich pod znakiem zapytania

Ostatnio głośno w Myślenicach zrobiło się o willi Krzyszkowskich. Budynek ten, wzniesiony w 1936 roku według projektu uznanego architekta Jana Hołuja juniora, przez lata pełnił funkcję salonu kulturalnego miasta. Rodzina Krzyszkowskich mieszkała w nim aż do 2023 roku, kiedy – po nieudanych próbach remontu – zdecydowała się na sprzedaż nieruchomości.

Nowym właścicielem została firma deweloperska, która planowała wyburzenie i budowę apartamentowca. Tymczasem willa ma zostać wpisana na listę wojewódzkiego konserwatora zabytków – i dobrze, bo to szansa na uratowanie cennej części historii Myślenic. Szkoda jednak, że dopiero teraz. Ta historia zwraca też uwagę na szerszy problem. To dobry moment, aby Wojewódzki Konserwator Zabytków, zainteresował się także innymi obiektami w Myślenicach.

W centrum miasta znajduje się wiele budynków – często w rękach prywatnych – które od lat stoją zaniedbane. Zamiast zdobić, szpecą. Zamiast budować atmosferę miasta z tradycją i charakterem, niszczeją, stając się miejscem niepożądanych zachowań, czy nośnikiem szpecących lub przypadkowych reklam. Wystarczy przespacerować się wokół rynku czy bocznymi uliczkami, by zobaczyć, jak wiele nieruchomości potrzebuje troski, popadając każdego dnia w większą ruinę. Stara mleczarnia, budynek banku na Rynku, Dom Grecki i inne. WillaKrzyszkowskich

To moment, w którym warto przypomnieć: własność to nie tylko prawo, ale także odpowiedzialność. Każdy właściciel powinien dbać o swoją nieruchomość – nie tylko ze względu na jej wartość, ale też z myślą o sąsiadach, bezpieczeństwie i wizerunku całej społeczności. Odpadające tynki, zniszczone mury czy wybite szyby to nie tylko estetyczny problem, ale i realne zagrożenie dla mieszkańców oraz przechodniów.

Dlatego potrzebne są działania systemowe – zarówno ze strony konserwatora zabytków, jak i samych właścicieli czy samorządu – które jasno wskażą, że brak troski o własne mienie nie może być obojętny dla miasta i powiatu. Przecież są do tego powołane specjalne jednostki, jak chociażby Inspekcja Nadzoru Budowlanego. To kwestia nie tylko ochrony dziedzictwa, lecz także bezpieczeństwa i jakości przestrzeni publicznej.

W przypadku willi Krzyszkowskich petycję o jej uratowanie podpisało ponad 500 osób, w większości nie są to mieszkańcy z naszego regionu, ale to nie ma znaczenia, może byli tutaj i pamiętają Myślenice. Pojawiają się też pomysły, by samorząd wykupił obiekt. Pytanie jednak, czy miałaby to być gmina – utrzymująca już wiele zabytków, w tym znajdującą się na rynku Kamienicę Obońskich i prowadząca Muzeum Niepodległości – czy też powiat, w którego zasobach jest zabytkowa kamienica przy ulicy Reja i czy mogą brać na siebie kolejne obciążenia?

Może warto, aby decyzję, czy w ogóle, a jeżeli tak, to którą z nieruchomości powinien kupić samorząd, podjęli sami mieszkańcy gminy czy powiatu, np. w formie referendum.

Jedno jest pewne: jeśli chcemy, by Myślenice były miejscem, z którego jesteśmy dumni, potrzebna jest wspólna troska – zarówno władz, jak i właścicieli prywatnych – o to, by nasze budynki były bezpieczne, zadbane i godnie reprezentowały miasto.

Tekst: Redakcja

Dodaj komentarz

Nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka).
Regulamin Serwisu
AKCEPTUJĘ