
W sobotę w odbyły się dwa protesty dotyczące spraw, które od miesięcy budzą duże emocje wśród mieszkańców miasta oraz okolicznych gmin i powiatów, także myślenickiego.
Pierwszy protest dotyczył zaproponowanych wariantów przebiegu drogi ekspresowej S7 na odcinku Kraków–Myślenice. Demonstrujący sprzeciwiali się rozwiązaniom przedstawionym przez dyrekcję krakowskiego oddziału GDDKiA, kierowaną przez Macieja Ostrowskiego (PSL). Protest ten odbył się na przejściu dla pieszych na „Zakopiance” w Głogoczowie.
Drugi, równie liczny protest miał miejsce pod siedzibą Zarządu Dróg Miasta Krakowa i dotyczył wprowadzenia w mieście Strefy Czystego Transportu (SCT). W zgromadzeniu wzięło udział kilkaset osób. Obecni byli także parlamentarzyści, m.in. poseł Łukasz Kmita (PiS) oraz poseł Konrad Berkowicz (Konfederacja). Wszyscy uczestnicy sprzeciwiali się nowym zasadom wjazdu do miasta i domagali się natychmiastowego uchylenia strefy.
Protestujący podnosili w swoich postulatach, że prezydent Krakowa Aleksander Miszalski (KO) oraz Rada Miasta wprowadzili SCT pod pozorem troski o jakość powietrza, w rzeczywistości – ich zdaniem – chcąc ratować finanse miasta poprzez wprowadzenie opłat za wjazd starszych samochodów.
– Jeśli można wjechać dowolnym autem, nawet takim, które bardzo zanieczyszcza powietrze, pod warunkiem zapłacenia 100 zł miesięcznie, to nie ma to żadnego sensu. To zwykły skok na kasę – mówili protestujący w rozmowie z Radiem Kraków.
– To jawna dyskryminacja osób z biedniejszych środowisk. Wielu ludzi mieszkających poza Krakowem pracuje tutaj, utrzymuje miasto i branżę turystyczną – dodawali.
Kolejny protest odbył się na placu obok Muzeum Narodowego w Krakowie. Demonstranci skandowali m.in.: „Cała Polska śpiewa z nami, Miszalskiego dziś zwalniamy”, „Ręce precz od naszych aut” oraz „Moje auto, moja sprawa!”.
– SCT do likwidacji. Nie zgadzam się z dobijaniem społeczeństwa i zasadami ograniczającymi wolność. Dlaczego mamy co roku udowadniać, że jesteśmy mieszkańcami Krakowa, skoro cały czas mamy ten sam samochód? – pytał jeden z uczestników.
Przed siedzibę Zarządu Dróg przyszli nie tylko mieszkańcy Krakowa, ale również licznie mieszkańcy tzw. krakowskiego obwarzanka, czyli sąsiednich gmin.
– Jestem rolnikiem, dojeżdżam na plac przy Hali Targowej. I co? Mam płacić za auto.
– Ile miesięcznie?
– Teraz 100 zł. A co za trzy lata? Auta do kasacji? – mówili demonstranci.
Władze miasta uzasadniają wprowadzenie SCT chęcią poprawy jakości powietrza. Powołują się także na decyzje rządu oraz nowelizację ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych, zgodnie z którą miasta powyżej 100 tys. mieszkańców, z przekroczonym poziomem dwutlenku azotu, są zobowiązane do wprowadzenia takiej strefy.
Zapisy SCT od początku budzą jednak liczne kontrowersje i sprzeciw części kierowców, zwłaszcza osób dojeżdżających do Krakowa do pracy lub na zakupy. W pierwszych czterech dniach funkcjonowania strefy przeciwnicy zniszczyli lub ukradli 20 znaków drogowych informujących o SCT. Łącznie zdewastowanych zostało już około 40 z 180 znaków.
W ostatnich dniach władze miasta poinformowały, że od 1 do 8 stycznia straż miejska zatrzymała ponad 800 pojazdów. Odnotowano 116 wykroczeń, udzielono 113 pouczeń oraz nałożono trzy mandaty – wszystkie dotyczyły zachowania kierowców, a nie samego funkcjonowania Strefy Czystego Transportu.



Tekst/Grafika: Redakcja
Foto: Facebook
