
Czy Tomasz Suś – burmistrz Dobczyc i polityk PSL – postanowił wesprzeć swojego partyjnego kolegę, dyrektora GDDKiA Macieja Ostrowskiego, w próbie skłócenia mieszkańców południa Krakowa oraz gmin Myślenice, Mogilany i innych samorządów – w imię partyjnych interesów?
Pomimo licznych kontrowersji towarzyszących projektowaniu wariantów A–F drogi ekspresowej S7 na odcinku Kraków–Myślenice, w ostatnich dniach do opinii publicznej dotarła informacja o podpisaniu porozumienia przez grupę samorządowców. Wśród sygnatariuszy znaleźli się włodarze Świątnik Górnych, Sieprawia, Wieliczki, Wiśniowej, Raciechowic, Pcimia oraz burmistrz Dobczyc Tomasz Suś (PSL). Wspólne stanowisko siedmiu gmin wyraża sprzeciw wobec tzw. wariantu wschodniego przebiegu drogi S7 na odcinku Kraków–Myślenice. Jako główne argumenty wskazano: brak efektywności transportowej (trasa oddalona od obecnego korytarza Zakopianki), błędne założenia dotyczące lokalizacji punktu początkowego, znacznie wyższe koszty realizacji i utrzymania, konieczność budowy dodatkowej Beskidzkiej Drogi Integracyjnej (BDI), zagrożenie dla Zbiornika Dobczyckiego – strategicznego ujęcia wody pitnej, negatywne skutki społeczne i przestrzenne, degradację ładu przestrzennego. W tym miejscu pojawia się jednak szereg zasadniczych pytań. Skąd sygnatariusze porozumienia wiedzą, że wariant wschodni byłby nieefektywny transportowo, skoro nie został on dotąd przedstawiony i szczegółowo przeanalizowany? Skąd teza, że nowa trasa musi być wyłącznie alternatywą dla Zakopianki, skoro nie zostało to jednoznacznie przesądzone? Kolejna kwestia dotyczy rzekomego „błędu” w lokalizacji punktu początkowego przebiegu S7.
O jakim błędzie mowa, skoro warianty odchodzące od węzła w Bieżanowie – według obliczeń przygotowanych przez projektantów – spełniały wymagania formalne i techniczne? Podobnie wygląda sprawa kosztów. Jak można mówić o „znacznie wyższych kosztach realizacji i utrzymania”, skoro nikt tych kosztów nie policzył i nie przedstawiono żadnych wiarygodnych analiz porównawczych? Warto również zwrócić uwagę na aspekt społeczny. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przyjęła wagę tego czynnika na poziomie zaledwie 15%, co samo w sobie budzi poważne wątpliwości. Tymczasem wariant wschodni mógłby — przynajmniej potencjalnie — przebiegać przez tereny znacznie mniej zurbanizowane, generując mniejsze konflikty społeczne oraz ograniczając konieczność ingerencji w zwartą zabudowę mieszkaniową jak ma to miejsce w przypadku miejscowości w gminie Myślenice, Świątniki Górne czy Mogilany. Takie rozwiązanie mogłoby również oznaczać mniejszą skalę wyburzeń, niższe koszty społeczne oraz łatwiejsze prowadzenie procesu inwestycyjnego, co w konsekwencji powinno być jednym z kluczowych kryteriów przy wyborze ostatecznego przebiegu trasy. Kolejny argument, czyli zagrożenie dla Zbiornika Dobczyckiego, również pozostaje jedynie deklaracją niepopartą analizami. Tym bardziej że w przypadku wariantu wschodniego droga mogłaby przebiegać poniżej zapory, co zasadniczo zmienia ocenę ryzyka.
Argumentem, który mógłby mieć realne znaczenie, jest degradacja ładu przestrzennego. Problem polega jednak na tym, że dotyczy on przede wszystkim wariantów A–F zaproponowanych przez dyrektora Ostrowskiego. To właśnie w tych wariantach tereny na południe od Krakowa czy takie miejscowości jak Myślenice, Jawornik, Krzyszkowice, Zawada czy Głogoczów miałyby ucierpieć w sposób wręcz niewyobrażalny, prowadząc do głębokiej i nieodwracalnej degradacji ładu przestrzennego. Nic więc dziwnego, że komitety sprzeciwiające się budowie S7 w zaproponowanych wariantach A–F zaczęły łączyć siły i deklarują jeszcze większą determinację w walce z projektem. Na swoich forach podkreślają, że ruch samorządowców z siedmiu gmin nie był spontaniczny, lecz starannie zaplanowany. W ich ocenie jest to element szerszej strategii Generalnej Dyrekcji Dróg: podzielić, skłócić, rozbić wspólny front sprzeciwu. Sprawić, by mieszkańcy różnych gmin patrzyli na siebie z nieufnością, zamiast mówić jednym głosem. Samo porozumienie postrzegane jest jako kolejna próba osłabienia komitetów obywatelskich i oddolnego ruchu społecznego – próba wbicia noża w plecy wspólnocie, która z trudem, lecz konsekwentnie, zbudowała jedność od Krakowa po Myślenice.

Foto: Facebook
