
Wszystkie sześć wariantów A-F przebiegu drogi ekspresowej S7 z Krakowa do Myślenic, zaproponowanych przez krakowski oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, trafi do kosza. Oznacza to, że wydane już na ten cel publiczne pieniądze przepadły, a odpowiedzialność za dalsze prace przejmie centrala GDDKiA w Warszawie. To de facto wotum nieufności wobec działań krakowskiego oddziału kierowanego przez Macieja Ostrowskiego (PSL).
Informację tę przekazano podczas specjalnego briefingu w Krakowie. Wystąpili na nim minister infrastruktury Dariusz Klimczak (PSL) oraz wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL). Z ich zapowiedzi jasno wynika, że kontrola nad procesem projektowym została odebrana Krakowowi i przekazana do Warszawy. Nie przedstawiono jeszcze stosownych dokumentów potwierdzających tą decyzję, ale padły jasne deklaracje.
Jak wyjaśnił minister Klimczak, pierwszym zadaniem dyrektora GDDKiA w Warszawie będzie powołanie zespołu, który opracuje nowe warianty przebiegu trasy. Do współpracy mają zostać zaproszeni przedstawiciele środowisk społecznych, samorządowcy oraz eksperci ze świata nauki. Minister zapewnił, że nowe rozwiązania będą „obiektywne” i uwzględnią głosy wszystkich zainteresowanych stron.
Wicepremier Kosiniak-Kamysz podkreślił, że decyzja o przekazaniu sprawy do Warszawy pokazuje, iż rząd „wsłuchuje się w głos mieszkańców”. Trudno jednak nie zauważyć, że jest to jednocześnie przyznanie, iż dotychczasowy sposób prowadzenia prac przez krakowski oddział GDDKiA tego głosu nie uwzględniał.
Od miesięcy mieszkańcy południowych dzielnic Krakowa oraz okolicznych gmin sprzeciwiali się proponowanym wariantom. Organizowali demonstracje i wskazywali na liczne nieprawidłowości: błędy formalne, nieaktualne podkłady geodezyjne, wątpliwe założenia projektowe czy marginalne potraktowanie czynnika społecznego (określonego zaledwie na 15%). W ich ocenie projekt był obarczony tak poważnymi wadami, że jego dalsze procedowanie nie miało uzasadnienia. Dzisiejsza decyzja potwierdza, że te zastrzeżenia nie były bezpodstawne.
Minister nie odniósł się jednak do kwestii odpowiedzialności – również finansowej – za zaistniałą sytuację. Na przygotowanie wariantów wydano miliony złotych z pieniędzy publicznych. Dziś projekty te trafiają do kosza. Odpowiedzialność za ten stan rzeczy spoczywa na kierownictwie krakowskiego oddziału GDDKiA. Trudno jednak oczekiwać realnych konsekwencji personalnych – wiele wskazuje na to, że sprawa zostanie politycznie wygaszona.
Jednocześnie minister zapowiedział utrzymanie harmonogramu inwestycji oraz rozbudowę autostrady A4 o trzeci i czwarty pas na odcinku od Krakowa przez województwo śląskie do granicy z województwem opolskim. Podpisano w tej sprawie stosowne aneksy.
Proces projektowania S7 nie kończy się więc, lecz wchodzi w nowy etap – już pod nadzorem centrali w Warszawie. To moment, w którym środowiska społeczne, samorządy oraz eksperci powinni jeszcze uważniej monitorować przebieg prac i aktywnie uczestniczyć w konsultacjach. Dotychczasowe doświadczenia pokazują bowiem, że brak rzeczywistego dialogu prowadzi do kosztownych błędów.
Nie sposób też pominąć kontekstu politycznego. Zmiana nadzoru nad projektem następuje w roku poprzedzającym wybory parlamentarne, a wizja niskich notowań PSL, może być powodem podejmowanych decyzji. Tyle tylko, że może to być sposób na uśpienie czujności wszystkich tych, których decyzje dyrektora Ostrowskiego obudziły z letargu. Można odnieść wrażenie, że decyzja ta ma nie tylko wymiar merytoryczny, lecz także wizerunkowy. Pozostaje pytanie, czy rzeczywiście chodzi o naprawę błędów i rzetelne przygotowanie inwestycji, czy raczej o próbę wygaszenia narastającego konfliktu i ograniczenia politycznych strat PSL w regionie, w szczególności powodowanych przez samego dyrektora.
Tekst: Redakcja
Foto: Facebook
