czwartek, 16 kwietniaWiadomości, które mają znaczenie
Shadow

Diesel droższy niż kiedykolwiek. W Myślenicach już ponad 7,50 zł/l

 

Na myślenickich stacjach paliw olej napędowy, czyli popularny diesel, przekroczył już cenę 7,50 zł za litr. Ta galopująca podwyżka ma ogromny wpływ nie tylko na koszty użytkowania prywatnych samochodów, ale również na funkcjonowanie lokalnych firm. W praktyce oznacza to jedno – przedsiębiorcy będą zmuszeni podnosić ceny usług i towarów, a ostateczny koszt poniosą mieszkańcy.

Sytuacja ta nijak ma się do obietnic obecnego premiera Donald Tusk, który w trakcie kampanii wyborczej zapowiadał cenę paliwa na poziomie 5,19 zł za litr i przekonywał, że wie, jak taki poziom osiągnąć. Dziś widać wyraźnie, że była to kolejna polityczna deklaracja bez pokrycia. Warto przypomnieć prostą zasadę – lepiej nie obiecywać rzeczy, których nie potrafi się lub po prostu nie da się zrealizować, zwłaszcza gdy realny wpływ na światowe rynki paliw jest ograniczony.

Tymczasem sytuacja pokazuje, że rząd nie nadąża za dynamicznymi zmianami na rynkach światowych. Dodatkowo państwowy koncern Orlen podnosi ceny hurtowe, co bezpośrednio przekłada się na ceny na stacjach paliw. W efekcie w ciągu zaledwie tygodnia ceny paliw wystrzeliły w górę, a dziś przekroczona została kolejna psychologiczna bariera.

Na myślenickich stacjach Orlen widzimy obecnie ceny:

  • ON – 7,56 zł,
  • PB95 – 6,36 zł,
  • LPG – 3,09 zł.

Niestety należy się spodziewać dalszych wzrostów, zwłaszcza w przypadku LPG. W dzisiejszym komunikacie spółka Orlen poinformowała bowiem:

ORLEN otrzymał informację o wystąpieniu siły wyższej związanej z czasowym wstrzymaniem części produkcji LNG przez katarskiego dostawcę”.

W tym kontekście szczególnie zaskakujące są słowa wiceministra klimatu i środowiska Miłosz Motyka (PSL), pochodzącego z Tokarni w naszym powiecie, który jeszcze niedawno zapewniał, że dostawy paliw nie są zagrożone. W rozmowie z mediami minister odpowiadał również na pytania o potencjalne braki paliwa. Przekonywał, że do takiej sytuacji mogłoby doprowadzić jedynie zachowanie kierowców, którzy zaczęliby „tankować na zapas”.

Skrajnie nieodpowiedzialne, skrajnie głupie i szkodliwe były sugestie ze strony opozycji, że mamy kryzys paliwowy. Nie ma żadnego takiego zagrożenia. Sytuacja jest w pełni spokojna – mówił minister.

Te słowa brzmią jednak dziś co najmniej kontrowersyjnie, gdy z dnia na dzień obserwujemy gwałtowny wzrost cen paliw, a wielu kierowców – kierując się zwykłą przezornością i troską o domowy budżet – zaczyna myśleć o oszczędzaniu.

Nie jest to zresztą pierwszy raz, gdy wypowiedzi ministra Motyki budzą wątpliwości. Wystarczy przypomnieć jego wcześniejsze deklaracje dotyczące cen pelletu, które z miesiąca na miesiąc zmieniały się w zależności od sytuacji.

W tej sytuacji coraz częściej pojawia się pytanie o wiarygodność obietnic składanych przez obecnie rządzących polityków. Bo jak pokazuje praktyka, wiele z nich pozostaje jedynie w sferze deklaracji. A przecież – jak niedawno powiedział poseł Przemysław Witek z Koalicji Obywatelskiej – „Cóż szkodzi obiecać”.

Tekst i grafika przesłany do redakcji.

Dodaj komentarz

Nasze strony wykorzystują pliki cookies (ciasteczka).
Regulamin Serwisu
AKCEPTUJĘ